Jedyna w swoim rodzaju... Marika Popowicz

W 2014 roku usłyszała, że może już nigdy nie stanąć na bieżni. W 2016 pobiegła na Igrzyskach Olimpijskich w Rio w sztafecie 4x100m. Biegowa fighterka - Marika Popowicz.

Marika, opowiedz nam proszę jak często trenujesz i jak wygląda Twój typowy treningowy dzień?

Z reguły trenuję sześć razy w tygodniu, jeden dzień poświęcam w pełni na regenerację. Trochę inaczej jest kiedy jadę na obóz czy zgrupowanie - wtedy treningi są dwa razy dziennie. Kiedyś dochodziły do tego jeszcze dodatkowe rozruchy przed śniadaniem. Ostatnio mam mniej rozruchów, ale trenuję dwa razy dziennie.

W intensywnym okresie przygotowań wygląda to tak, że dwa tygodnie spędzam na obozie lub zgrupowaniu, a na kolejne dwa wracam do domu. I później znów wyjazd na zgrupowanie.

A co robisz na takim treningu zazwyczaj?

Marika PopowiczMarika Popowicz Reebok

Jestem sprinterką, więc mój trening jest mocno urozmaicony. I to jest na pewno jego duża zaleta. Oprócz treningów biegowych mam treningi na siłowni, skoczność, ogólnorozwojówki, trening szybkości, wytrzymałości szybkościowej… dużo tego, ale przez to trudno o nudę.

Które ze swoich sportowych osiągnięć traktujesz jako najważniejsze?

Na pewno najważniejszy dla mnie jest udział w Igrzyskach Olimpijskich. Odkąd zaczęłam trenować, podziwiałam sportowców, którzy wystartowali na igrzyskach i marzyłam, by na nich wystąpić. Bez wątpienia to jest największy sukces sportowy.

Poza tym wyróżniłabym na pewno dwa medale na mistrzostwach Europy.

Wracając jeszcze do Igrzysk Olimpijskich i pomijając sam udział w nich, moim ogromnym sukcesem było to, że po ciężkiej kontuzji, potrafiłam wrócić do sportu i to na najwyższym poziomie. Mało osób dawało mi szansę na pozytywne występy, a skończyło się tak, że wróciłam jeszcze mocniejsza.

Jak myślisz, jaka jest recepta, by po takiej kontuzji się podnieść?

Wydaje mi się, że jest bardzo wiele składowych. Zaangażowanie, wiara i możliwości, jakie są z naszej strony, ale też duże wsparcie otoczenia.

Ja miałam wszystko poukładane od A do Z. Miałam ułożoną rehabilitację, trening, bardzo dużo inwestowałam w to, żeby wrócić. Rehabilitowałam się dwa razy dziennie, każdy etap rehabilitacji miałam zaplanowany. I mimo że nie szło wszystko po mojej myśli, bo zawsze jest tak w trakcie rehabilitacji, że są lepsze i gorsze momenty, to zawsze walczyłam i nie poddawałam się.

To była też ogromna rola otoczenia. I mąż, i kibice, i trener. Każdy na swój sposób mnie wspierał. To napędzało mnie do dalszej pracy.

Marika PopowiczMarika Popowicz Reebok

Czy jest jeszcze coś, co jest dla Ciebie wyzwaniem na treningu?

Chyba już nie. Szesnaście lat trenuję, swoją liczbę treningów przeszłam i już raczej nie ma takich rzeczy. Wyznaję taką zasadę - nie ma treningu nie do wykonania. Zawsze trening wykonam, choć nigdy nie wiadomo z jakim efektem [śmiech].

Oczywiście dzielę treningi na takie, które sprawiają mi więcej przyjemności oraz na takie, które dają mi mniej radości. Ale też są bardzo ważne i trzeba je wykonać.

To jak wygląda podział tych treningów?

Bardzo lubię treningi biegowe, treningi szybkości i wytrzymałości, uwielbiam treningi skoczności.

Trening typowo siłowy, gdzie mam podnosić ciężary, delikatnie mówiąc nie sprawia mi takiej frajdy, ale wiem, że on jest bardzo ważny w mojej konkurencji i muszę go wykonywać.

Ale już na przykład trening ogólnorozwojowy jest super. Zwyczajnie, pewne rzeczy bardziej nam leżą i odpowiadają, a inne nie.

A czy masz takie momenty, w których nie chce Ci się w ogóle nic robić, nie chce Ci się trenować?

Marika PopowiczMarika Popowicz Reebok

Oczywiście. W takim trybie życia, jaki ma sportowiec, przychodzą momenty zwątpienia. Zwłaszcza, gdy wkładasz maksimum swoich możliwości i siły, a efekty nie są takie, jakich oczekujesz. Takie momenty się zdarzają.

Ja miałam taki moment po Igrzyskach w Rio, gdzie, może nie obraziłam się na bieganie, ale miałam dość wszystkiego. Marzyłam o tym, by pójść do lasu, pobiegać sobie w swoim tempie, nie patrzeć na zegarek, by nie liczyły się żadne wyniki, czasy, osiągi. By zrobić coś dla siebie. W końcu cały rok żyło się jedną myślą, że są zaraz Igrzyska Olimpijskie i trzeba być w najlepszej formie.

Dlatego wydaje mi się, że jak człowiek żyje długo na wysokich obrotach, to taki moment zmęczenia materiału przychodzi. Wtedy ważne jest, żeby umieć się zresetować, odciąć od tego. Dlatego ważne jest, by mieć jakąś odskocznię, pozasportową, by te emocje mogły gdzieś ujść.

Punktem zwrotnym w mojej karierze była ta kontuzja, po której jestem już innym sportowcem. Bardzo dużo mnie ona nauczyła. Dała mi kopa. Nauczyła pokory, cierpliwości do tego, co robię i pokazała, że jak kocha się to, co się robi, to nic nie powstrzyma nas przed realizacją marzeń. Naszych, nie czyichś.

Marika PopowiczMarika Popowicz Reebok

Marika Popowicz, lekkoatletka, specjalizuje się w biegach sprinterskich. Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski w sprincie, dwukrotna medalistka mistrzostw Europy. W sierpniu 2014 roku, po ciężkiej kontuzji, usłyszała, że może już nigdy nie stanąć na bieżni. W 2016 roku, dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy, wystartowała w igrzyskach w Rio de Janeiro.

Marika jest jedną z ambasadorek nowej kobiecej kolekcji Reebok.

ZOBACZ KOLEKCJĘ