Zwierzać się czy nie zwierzać? Naukowcy podpowiadają

Jesteś zestresowany? Masz problemy osobiste? Zwierzenie się z własnych kłopotów przyjacielowi może tylko pogorszyć twój nastrój - ostrzegają naukowcy. Szczególnie jeśli jesteś osobą z tendencjami do perfekcjonizmu.

Powszechna opinia mówi, że zwierzenie się z problemów to jeden z lepszych sposób na poprawę nastroju w sytuacji kryzysowej. W końcu nawet lekarze osobom cierpiącym na depresję czy zaburzenia osobowości zalecają częsty kontakt słowny z zaufanymi osobami i "wygadywanie" się im ze swoich kłopotów. Tymczasem, jak wykazały badania prowadzone na Uniwersytecie Kent w Anglii, zwierzanie się znajomym może tylko pogorszyć nastrój.

Dlaczego? Autorzy badania, na podstawie testu przeprowadzonego na studentach z Cantenbury, przekonują, że zwierzanie się znajomym nie zawsze jest pomocne, a nawet, zamiast poprawić humor, może go jeszcze pogorszyć, szczególnie na dłuższą metę.

W badaniu w angielskim Cantenbury wzięło udział 149 studentów z cechami perfekcjonisty. Perfekcjonisty dlatego, że ludzie mający tą osobowość częściej mają skłonności do narzekania i właśnie zwierzania się z własnych problemów, ale nie jest to u nich stan chorobowy. Uczestnicy badania przez 3 do 14 dni prowadzili dziennik, w którym zapisywali problemy i niepowodzenia, z którymi mierzyli się na co dzień, strategie przeciwdziałania tym problemom, jakie przyjmowali i ocenę samopoczucia pod koniec dnia. Najgorzej psychicznie pod koniec dnia czuły się osoby, które zastosowały takie sposoby przeciwdziałania problemom jak: szukanie wsparcia społecznego, wyparcie problemu poprzez zaprzeczenie, zwierzanie się, obwinianie siebie.

- Tak naprawdę takie przeżywanie problemów i jeszcze przekazywanie ich dalej, komuś innemu, nie ma zwykle większego sensu, bo nie sprawdza się na dłużej - mówi autor badania Joachim Stoeber, psycholog z Uniwersytetu Kent w Anglii. I dodaje: - Zamiast tego, spróbujmy spróbować zaakceptować to, co się wydarzyło, szukajmy pozytywnych aspektów i wyjścia z sytuacji, a jeśli jest to niewielki problem - po prostu zacznijmy się z tego śmiać.

Stanowisko Stoebera jest w zgodne z wynikami badań przeprowadzonych na studentach z Cantenbury. Z prowadzonych przez nich dzienników wynikło, że najlepiej pod koniec stresującego dnia czuły się osoby, które zamiast zadzwonić z problemem do przyjaciela, podchodziły do kłopotów i niepowodzeń z pozytywnym nastawieniem, humorem i próbowały je akceptować.

Czytaj także:

Najbardziej irytujący dźwięk na świecie to...

Inteligentni piją więcej

Zgubne skutki pożądania