Jaki Nett: joginka, która była króliczkiem "Playboya"

Cała moja praca polegała na pokazywaniu ładnej buzi i utrzymaniu szczupłego ciała. Starzenie się było dla mnie trudne. Patrzyłam w lustro i zastanawiałam się: "Kim jest ta osoba? Co mi się stało?". Joga mi pomogła.

rusz sie

Tekst pochodzi z magazynu Tylko Zdrowie, do kupienia w każdą środę z Gazetą Wyborczą.

Tylko Zdrowie

Jak króliczek "Playboya" został instruktorką jogi?

- Pracowałam jako króliczek w klubach "Playboya". Od razu uprzedzam, że nie byłam playmate, czyli nagą dziewczyną z rozkładówki. Króliczek "Playboya" to kelnerka, która roznosi jedzenie i koktajle. Wiodłam kolorowe życie, poznałam Hugh Hefnera, chodziłam na jego słynne przyjęcia. To bardzo serdeczny człowiek. W ubiegłym roku byłam na zorganizowanym przez niego "Bunny Reunion", czyli spotkaniu dawnych króliczków.

Pewnego dnia musiałam się przeprowadzić i zamieszkałam bardzo blisko studia jogi. Poszłam na pierwsze zajęcia i od tamtej pory nigdy nie przestałam praktykować. To było w 1976 roku.

7 sensesphoto Jaki Nett7 sensesphoto Jaki Nett

Jak wspominasz pracę króliczka?

- Pracowałam jako króliczek przez prawie 12 lat. Zaczęłam w wieku 23 lat. Można powiedzieć, że tam dorosłam. Króliczki to były moje siostry, moja rodzina. Dom króliczków, w którym mieszkałyśmy, był naszą kobiecą wspólnotą. Lubiłam tę pracę, moje życie bardzo mi się podobało, ale podświadomie wiedziałam, że chcę czegoś więcej.

Pewnie nie narzekałaś na brak atrakcji przy takim rozrywkowym trybie życia.

- To prawda. Lata 60. i 70. to był bardzo ekscytujący czas w historii Ameryki, a praca króliczka to był prestiż. W tym czasie pracowałam też w telewizji, gdzie pojawiałam się w programie "Love American Style". Nagrywałam reklamy, chodziłam po wybiegach. Sporo podróżowałam jako reprezentantka klubów Playboy International.

Nie myślałaś wtedy o przyszłości? O tym, co będzie, kiedy zastąpią cię młodsze króliczki?

- Oczywiście, że myślałam. Praca króliczka to był zabawny czas w moim życiu, ale traktowałam go jako etap przejściowy, a Playboy International wspierał nas, abyśmy zdobyły wyższe wykształcenie. Wykorzystałam tę możliwość i wróciłam na studia. Mój grafik pracy był dostosowywany do moich zajęć na studiach. Playboy Int. opłacał 50 proc. kosztów mojej edukacji. Zrobiłam dyplom z architektury wnętrz.

Szukałam spełnienia w innej sferze. Nie wiedziałam wtedy w jakiej, ale kiedy poznałam jogę, to zaczęłam odczuwać spełnienie, za którym tęskniłam.

Powiedziałaś w jednym z wywiadów: "Joga to podstawa starzenia się z klasą - pomogła mi zarówno fizycznie, emocjonalnie, jak i społecznie". Co to dokładnie znaczy?

- Kiedy byłam młoda, najważniejszy był mój wygląd. Cała moja praca polegała na pokazywaniu ładnej buzi i utrzymaniu szczupłego ciała.

Starzenie się było dla mnie trudne ze względu na zmiany, które zachodziły w moim ciele. I nie chodzi o to, że sprzeciwiałam się temu naturalnemu procesowi - rozumiem, że człowiek się zmienia cały czas i przechodzi przez różne fazy w życiu, ale nie mogłam się z tym pogodzić. Patrzyłam w lustro i zastanawiałam się: "Kim jest ta osoba? Co mi się stało?".

Nie czułam się sobą, nie czułam się na swój wiek, jakkolwiek to uczucie powinno wyglądać. Pewnego razu wybrałam się na zakupy, weszłam do sklepu i zostałam całkowicie zignorowana przez sprzedawczynie. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Uwielbiałam modę, ale zrozumiałam, że to już nie jest zabawa dla starzejącej się kobiety. Najgorsze było uczucie przezroczystości, tego, że nikt mnie nie dostrzega. To uczucie spowodowało, że przyjrzałam się sobie. Tak, postarzałam się i trochę się zaniedbałam. Kiedy pracowałam w świecie zdominowanym przez piękno, dbałam o cerę i miałam swój styl, nazywam go "Jaki's style". Powiedziałam sobie: "Moja skóra nie jest tak gładka, jak kiedyś, a talia nie jest tak wąska, ale to nie znaczy, że na tym etapie życia nie mogę być Jaki". Pomogła mi w tym joga. Dzięki niej wróciłam do bycia sobą - trochę ekstrawagancką Jaki.

jaki nett7 sensesphoto Jaki Nett

A jak to się stało, że zostałaś nauczycielką jogi?

- Zawsze kiedy chcę zrozumieć lepiej jakiś przedmiot, zaczynam go uczyć. Uczyłam modellingu, aktorstwa, byłam trenerką króliczków przez dziesięć lat, uczyłam psychologii. Jogi zaczęłam uczyć, jeszcze kiedy pracowałam jako króliczek "Playboya". Króliczki były moimi pierwszymi uczennicami. Bardzo mnie w tym wspierały, to one zachęcały mnie do tego, żebym została nauczycielką. I tak się stało, uczę jogi Iyengara.

Bliska jest ci joga związana z kobiecą anatomią.

- Problemy zdrowotne kobiet są mi szczególnie bliskie, bo sama miałam kłopoty z nietrzymaniem moczu. Wykryto u mnie włókniaka w moczowodzie. Przeszłam zabieg histerektomii (usunięcie macicy) i powoli starałam się wrócić do zdrowia. Wysiłkowe nietrzymanie moczu to bardzo powszechny problem u kobiet. Wynika z osłabienia mięśni dna miednicy, które nie zaciskają prawidłowo cewki moczowej. Ćwiczenie asan działa na te mięśnie i je wzmacnia.

Zdrowie kobiet jest mi szczególnie bliskie także ze względu na zmiany, które zaszły w moim ciele podczas menopauzy. Naturalne wydawało mi się ich łagodzenie za pomocą jogi.

Twoja metoda Felt Sense polega właśnie na leczeniu nietrzymania moczu?

- Nie do końca, bo Felt Sense instruuje, jak zrozumieć funkcjonowanie lub niewłaściwe funkcjonowanie mięśni przepony miednicznej. Najpierw trzeba zrozumieć, jak one działają, gdzie są ulokowane. To można sprawdzić w siedzącej pozycji, która umożliwia kontrolowanie tych mięśni. Ważną rzeczą jest to, że aby osiągnąć korzyści z wykonywania tej pozycji, nie trzeba praktykować jogi, ale jeżeli zastosujemy łącznie moją metodę i jogę - efekty będą bardziej dynamiczne.

Twoje życie kręci się wokół jogi?

- Tak, wyszłam za mąż za mężczyznę, który także praktykuje. Mam dom, którym się zajmuję, chodzimy z mężem do kina i na kolacje, ale głównie uczę jogi, prowadzę warsztaty, biorę udział w wydarzeniach związanych z jogą.

Jaki Nett, była króliczkiem "Playboya". Uczyła modelingu, aktorstwa i jogi. Opracowała trening pomocny przy wysiłkowym nietrzymaniu moczu.

Jaki Nett przyjeżdża na II Górski Maraton Jogi w Wierchomli, który odbędzie się w dniach 30-31 sierpnia 2014 roku w Beskidzie Sądeckim.