Rower w samolocie - jak się do tego zabrać?

Jak już kiedyś pisałem moim ideałem jest wycieczka rowerowa, która zaczyna się i kończy na progu naszego domu. Jednak zdarza się, że rowerzysta na start wyprawy wybrał miejsce, do którego wybrać się musi pociągiem, samochodem, albo samolotem. To ostatnie rozwiązanie wbrew pozorom nie jest tak bardzo skomplikowane, żeby uniknąć stresu i niepotrzebnych wydatków należy jednak pamiętać o kilku sprawach.

1.  Czy na pewno zabierać rower?

Jeśli wasz rower nie jest częścią waszego ciała, a planowana wycieczka nie trwa dłużej niż kilka dni, warto rozważyć pozostawienie swojego jednośladu w domu i wypożyczenie jakiegoś na miejscu. Jeśli nie znamy nikogo, kto by nam mógł udostępnić rower - szukajmy wypożyczalni w internecie. Poza przyplażowymi składnicami tanich pseudogórali, w wielku miejscach funkcjonują również profesjonalne wypożyczalenie dobrej jakości rowerów górskich, trekkingowych czy szosowych. Kiedy znajdziecie interesującą Was ofertę w miejscu, z którego chcecie wyruszyć, najlepiej zadzwońcie do wypożyczalni i omówcie warunki. Najważniejsze sprawy to: całkowita cena wynajmu na dany okres, wysokość kaucji, rodzaj roweru, jego rozmiar i osprzęt a także - dni i godziny otwarcia wypożyczalni, które mogą drastycznie różnić się od naszych przyzwyczajeń oraz to, czy wraz z rowerem można wypożyczyć dobre zapięcie, buty z zatrzaskami czy kask. Kiedy warunki zostaną omówione, zarezerwujcie rower na interesujący was okres, a przy odbiorze nie dajcie sobie wmówić, że miejska damka na kołach 26'' jest właśnie tym 27-biegowym góralem na pełnym zawieszeniu, o którym rozmawialiście tydzień wcześniej

2.  Ile to będzie kosztowało?

Jeśli, ze względów osobistych lub finansowych, zdecydujecie się na przelot z własnym rowerem, pamiętajcie, by przed dokonaniem rezerwacji dokładnie sprawdzić warunki przewozu roweru przez dane linie lotnicze. Choć zdecydowana większość przewoźników dopuszcza przewóz ponadwymiarowego sprzętu sportowego w luku bagażowym, nie musi to być regułą. Istotnie mogą też różnić się ewentualne opłaty za przelot z rowerem. Choć wiele linii nie pobiera dodatkowych opłat za rower (jeśli nie jest on dodatkową sztuką bagażu i nie przekracza dopuszczalnej masy), to - szczególnie w przypadku tanich linii lotniczych - opłata taka może czasem przekraczać cenę za bilet dla człowieka. Różnić się mogą również limity masy i rozmiarów bagażu, co również może mieć wpływ na ostateczną cenę przelotu.

3.  Poinformować linie lotnicze

Podczas rezerwacji należy zawsze zaznaczyć, że będzie leciało się z rowerem. Nie wszyscy przewoźnicy na nie wszystkich liniach oczekują takiej informacji, jednak zdarza się, że przewoźnik nie chce odprawić roweru, o którym nie dowiedział się wcześniej (wiąże się to choćby z ograniczoną przestrzenią luku bagażowego w mniejszych samolotach). Głupio byłoby, gdyby wasz rower został na lotnisku, podczas gdy wy rozpoczynalibyście swoje wakacje.

4.  Jak się spakować?

Rower i większość waszego bagażu powinny stanowić jedną zgrabną paczkę (jak ją zrobić, piszę w punktach kolejnych). Nadacie ją jako bagaż rejestrowany - do luku bagażowego. Część ubrań, mapy, książki, możecie zabrać ze sobą jako bagaż podręczny, by nie przekraczać dopuszczalnej masy bagażu rejestrowanego. Nie róbcie z roweru osobnej paczki! Po pierwsze - po co płacić za dodatkową sztukę bagażu? Po drugie - im mniej pakunków będziemy przewozić, tym mniejszy wyjazdowy chaos i szansa na zgubienie czegoś po drodze. Po trzecie - rower i niezbędne na wyjeździe rzeczy i tak nie powinny ważyć więcej razem niż te dwadzieścia kilka kilogramów.

5.  W co spakować rower?

Ze względu na bezpieczeństwo waszego roweru, regulaminy większości przewoźników oraz fakt, że poza rowerem w bagażu rejestrowanym warto przewieźć jeszcze inne przedmioty, rower w samolocie powinien być opakowany. Można to zrobić na kilka sposobów:

- Rower w kartonie po rowerze. Pudło takie z reguły bez problemów i za darmo można otrzymać w sklepie rowerowym. Jest to rozwiązanie o najlepszym współczynniku ceny do jakości, choć pewnym problemem może być pozyskanie takiego pudła w drodze powrotnej. Podobno niektórzy przewoźnicy umożliwiają zakup dużych pudeł przy odprawie, ale nigdy nie miałem okazji przetestować takiego rozwiązania.

- Problemu z opakowaniem w drodze powrotnej nie będą mieli ci, którzy zdecydują się na owinięcie roweru folią (np. grubym workami na śmieci). Jednak po pierwsze takie zabezpieczenie znacznie mniej chroni rower przed trudami podróży, a po drugie - część linii lotniczych nie przyjmuje tak opakowanego roweru na pokład.

- Na pewno dużo solidniejsze od kartonowego pudła są specjalne walizki do przewożenia rowerów, jednak są one dość kosztowne, z reguły zbyt małe by poza rowerem i paroma drobiazgami coś w nich jeszcze zmieścić a dodatkowo wymagają znalezienia bezpiecznego miejsca, w którym można je przechować w czasie wyjazdu.

- Torby na rowery (służące na przykład do przewożenia roweru w samochodzie lub do przechowywania go w piwnicy są wprawdzie tańsze od walizek, ale poza tym stwarzają takie same problemy jak one, jednocześnie nie zapewniając bezpieczeństwa sprzętu nawet na poziomie kartonowego pudła.

6.  Co jeszcze do luku?

Bez względu na to, w co zdecydujemy się spakować rower, musimy pamiętać o tym, aby w luku bagażowym umieścić jeszcze inne zabierane przez nas przedmioty. Po pierwsze bagaż podręczny z reguły nie może być cięższy niż 6-10 kilogramów, a po drugie, rowerzysta wozi ze sobą często przedmioty, których wnoszenie na pokład jest zabronione. Głupio byłoby, gdyby na bramce z naszego bagażu podręcznego zostałby nam usunięty komplet kluczy rowerowych czy pompka.

Poza tymi, niezbędnymi na wycieczce przedmiotami, razem z rowerem w luku powinny zostać umieszczone m.in.: części zapasowe, zapięcie do roweru, namiot (metalowe śledzie i inne elementy), menażka i sztućce, kuchenka gazowa (bez butli gazowej - tej na pokład w ogóle nie można zabierać!), nóż, wszelkiego rodzaju żele, smary i inne płyny o dowolnym przeznaczeniu i objętości przekraczającej 100 ml.

Raczej nie powinno być problemów z wniesieniem na pokład obuwia rowerowego (z zatrzaskami) lub kasku, jednak - jeśli macie przy rowerze jeszcze kawałek wolnego miejsca - dorzućcie tam te akcesoria, by uniknąć stresu.

Bez problemu do bagażu podręcznego można wrzucić licznik, światełka, gps - na pewno lepiej zniosą podróż z wami niż w luku bagażowym.

Raczej żadna kontrola nie wpuści na samolot pojemników ze sprężonymi gazami (na przykład nabojów do pompek czy do sygnałów dźwiękowych).

7.  Jak złożyć rower?

Rower przewożony samolotem powinien być nieco rozmontowany. Zakres tego demontażu w dużej mierze zależy od przewoźnika (warto spytać go o to wcześniej), ale zasadniczo najczęściej wystarczy wyjąć z widelca przednie koło, wyjąć kierownik (i umieścić go równolegle do ramy), wykręcić pedały i ewentualnie - spuścić siodło. Taki demontaż nie wymaga więc fachowej wiedzy mechanika rowerowego (poza tym, że lewy pedał wykręca się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara). Należy również pamiętać o spuszczeniu powietrza z dętek.

Poszczególne elementy tak rozmontowanego roweru - np. przerzutki, hamulce, tarczę, końcówki przedniego widelca - można dla własnego spokoju ubezpieczyć (np. szmatką, folią bąbelkową, bądź zabieraną przez nas karimatą). Rower nie powinien móc przesuwać się swobodnie w pudle, co dość łatwo osiągnąć dopychając bagaż zgodnie z punktem 6. Jeśli pakujecie rower w pudło - uważajcie na jego wymiary. Większe pudła nie przechodzą przez skaner na lotnisku, co będzie się wiązało najprawdopodobniej z tym, że będziecie musieli rozpakować swoją paczkę i poddać ją szczegółowym oględzinom, a następnie zapakować z powrotem (a samolot czeka...). Warto więc przed spakowaniem się, sprawdzić szerokość skanera na lotniskach, z których będziemy wylatywać.

Przy pakowaniu pamiętajcie również, że waży nie tylko rower i reszta bagażu, ale również opakowanie. Jeśli wasz bagaż netto zbliża się do 20 kilogramów, to brutto nadbagaż macie gwarantowany. Nie jest to problem wielki, choć potrafi być kosztowny. Dlatego racjonalne podzielenie bagażu na ten do luku i do kabiny oraz dokładny odsiew jeszcze przed pakowaniem przedmiotów, które nam się podczas wycieczki na pewno nie przydadzą istotnie poprawi nasz finansowy komfort.

8.  Kiedy się spakować?

Najlepiej dzień przed wylotem. Szczególnie, jeśli planowany jest on na pierwszą połowę dnia, a wy nigdy wcześniej nie lecieliście z rowerem. Rozmontowanie roweru nie jest skomplikowane, ale może przysporzyć pewnych trudności (często np. problem sprawia odkręcenie pedałów). Odpowiedni zapas czasu pozwoli wam dokładnie opakować rower i zabezpieczyć go przed ewentualnym uszkodzeniem, sensownie podzielić bagaż, wyliczyć tak, aby uniknąć przekroczenia dopuszczalnej masy oraz - zamówić taksówkę na lotnisko, w której zmieści się wasza paczka.

Nieco inaczej sprawa wygląda przy powrocie. Tu często rozkręcanie i pakowanie roweru odbywa się już na lotnisku. Warto jednak i w tym przypadku założyć odpowiedni zapas czasu (tym bardziej, że dojazd rowerem na lotnisko, szczególnie w dużych miejscowościach, może być bardzo problematyczny).

9.  Gdzie nadać bagaż?

Rowery na większości znanych mi lotnisk nadajemy w specjalnym punkcie do nadawania bagażu ponadwymiarowego. Wcześniej jednak i tak należy udać się z nim do odprawy. Tam zostanie zważony i oblepiony specjalną taśmą z kodem, która pozwoli mu dotrzeć dokładnie tam, gdzie my. Przy odprawie obsługa poinformuje nas, gdzie możemy zostawić paczkę. Na większych lotniskach zdarza się, że miejsce takie jest dość oddalone od okienek odprawy

10.  Gdzie odebrać rower?

Kiedy rower nadamy pozostaje nam przejść przez kontrolę bagażu podręcznego i udać się do odpowiedniej bramy. Kiedy wylądujemy na lotnisku docelowym czeka nas odrobina stresu. Bagaż ponadwymiarowy z reguły odbieramy znowu w specjalnym punkcie do tego przeznaczonym. Jednak zdarza się (nie wiadomo jak), że pojawia się on bezpośrednio przy pasie, z którego odbierana jest reszta bagażu rejestrowanego. Jeśli po 15-20 minutach czekania przy punkcie odbioru bagażu ponadwymiarowego nie zobaczymy naszych rowerów, warto udać się tam, gdzie poszli pozostali pasażerowie naszego lotu (a potem ewentualnie wrócić). Na lotnisku Chopina w Warszawie moje pudło pojawiło się już w trzech różnych punktach i nigdy nie zrozumiałem, jakie zasady tym rządzą.

11.  Gdzie rozpakować rower?

Najlepiej zmontować rower bezpośrednio na lotnisku. Unikniemy wówczas taszczenia ciężkiego i niewygodnego bagażu przez miasto lub drogiej jazdy taksówką. Kiedy już odbierzemy swoją paczkę, przenosimy się wraz z nią w jakieś miejsce tuż za wyjściem z terminala, gdzie mamy dość miejsca, by się rozpakować, nikomu nie będziemy przeszkadzać i nikt nie będzie przeszkadzał nam. Oczywiście ten ostatni punkt jest prawie niemożliwy do osiągnięcia. Widok osoby, która w stalowo-szklanych profesjonalnych przestrzeniach dworca lotniczego, wśród tłumów spieszących na interkontynentalną konferencję białych kołnierzyków, z wielkiego kartonowego pudła wyciąga masę dziwnych części i skręca z nich wakacyjny wehikuł wzbudza zrozumiałe zainteresowanie. Pół biedy, jeśli jest to zainteresowanie pasażerów. Niestety czasem zdarza się również zainteresowanie ze strony mundurowych. Wówczas należy szybko i bez mataczenia wyjaśnić zaistniałą sytuację i określić w miarę precyzyjnie czas, w którym opuścimy zajęte miejsce, usuwając z niego wszelkie ślady swojej bytności.

Aha - mam nadzieję, że klucze rowerowe nadaliście wraz z bagażem rejestrowanym i pamiętacie, gdzie są? Teraz się przydadzą - montujecie kierownik, przednie koło, przykręcacie pedały (lewy - zgodnie z ruchem wskazówek zegara), pompujecie dętki, mocujecie resztę bagażu do roweru i w drogę.

12.  Co w drodze powrotnej?

Pewnym problemem przy powrocie może być opakowanie naszego bagażu. Jeśli zdecydowaliśmy się na pudła - należy odpowiednio wcześnie zorientować się czy w miejscu, z którego wracać są sklepy rowerowe i tam spróbować (nawet jeszcze przed wyjazdem) postarać się dogadać w sprawie kartonów. Nie róbcie tego w ostatniej chwili! Szukanie pudeł, wiezienie ich na lotnisko, rozmontowanie roweru i pakowanie go nie może odbywać się na 3 godziny przed odlotem! Po co stresować się uciekającymi minutami w ostatnim dniu wakacji.

Czasami udaje się karton, z którym jechaliśmy "tam" ukryć skutecznie w jakichś krzakach w bliskim sąsiedztwie lotniska i przechować go tam przez czas wyprawy, ale jest to rozwiązanie, które nie musi zakończyć się sukcesem i powinno być traktowane awaryjnie oraz mieć plan B.

Podobnych problemów nie będą mieli ryzykanci używający toreb foliowych - taką kupić można w każdym sklepie (a często -również dostać na lotnisku przy odprawie).

Ci, którzy wybrali solidne walizki po prostu muszą udać się tam, gdzie je zostawili (u rodziny, znajomych, zaprzyjaźnionego hotelarza) odbierają je i spokojnie wracają do domu.

Sposób pakowania roweru i reszty bagażu pozostaje bez zmian.

13.  Co gdy bagaż zginie lub przyjdzie uszkodzony?

Choć nigdy o podobnym przypadku przy przewożeniu roweru nie słyszałem, taka sytuacja oczywiście może się zdarzyć i należy ją bezzwłocznie zgłosić do odpowiednich służb na lotnisku. Być może po prostu szukaliście paczki nie w tym miejscu, gdzie została wystawiona (patrz punkt 10). Jeśli jednak bagaż rzeczywiście zginął - nie traćcie nadziei. Podobno zdecydowana większość zagubionych paczek znajduje się w ciągu kilku dni. Możecie ten czas spędzić w nierowerowy sposób, możecie też wrócić do punktu pierwszego.

Konrad Olgierd Muter

Więcej o: